Nigdy nie byłam wielkim fanem majonezu, ale od czasu do czasu brakowało mi czegoś np. do sałatki z tuńczykiem czy innych wymysłów ;-) A że ten sklepowy najczęściej odstrasza swoim składem, postanowiłam zrobić taki domowy. Nie powiem za pierwszym razem mi nie wyszło, kompletna klapa... Zupa nie majonez. Za drugim już lepiej! Ale cały czas nie to, za rzadki. Za trzecim kolejny raz porażka... Ale się nie poddałam, przeczytałam mnóstwo przepisów, dotarłam do tego co źle zrobiłam i oto jest :-)
Składniki:
- 2 żółtka
- 150ml oleju (u mnie rzepakowy)
- 1/2-1 łyżeczka musztardy
- 1/2 łyżeczki octu winnego
- sól, pieprz do smaku
Żółtka wbić do miski, roztrzepać mikserem dodać musztardę, sól i pieprz miksować na wolnych obrotach i powoli, stopniowo dodawać olej. Mieszać do uzyskania gęstej konsystencji, dodać ocet i ponownie przez krótką chwilę zmiksować na wolnych obrotach. Przełożyć do słoiczka. Gotowe :-)
100g ok. 723 kcal
B: 3,8g
W: 0,9g
T: 78,1g
Przy okazji zapraszam na mój instagram: https://www.instagram.com/agataakk/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 lutego 2016
wtorek, 9 lutego 2016
Pomysł na...: carbonare z tuńczykiem na mleczku kokosowym
Nie samymi ciachami człowiek żyje, więc żeby nie było, że tylko słodkie wcinam przepis na carbonare w wersji #glutenfree #dairyfree ]:> Od jakiegoś czasu nie jem już nabiału, może raczej ograniczam, bo jak sobie zjem od święta kawałek np. domowego sernika z musem truskawkowym czy jogurt to świat się nie zawali ;-) Ale jak na razie w ogóle mnie nie ciągnie, a swoją dietę opieram na pełnowartościowym białku zawartym w mięsie i rybach.
Składniki:
- ok.100g makaronu (mniej lub więcej jak kto woli, ja użyłam pół na pół makaronu z ryżu czerwonego i białego)
- 1 żółtko
- 60g mleczka kokosowego
- 5g oleju kokosowego/masła klarowanego
- puszka tuńczyka w wodzie
- ząbek czosnku
- sól, pieprz
Makaron ugotować zgodnie z opisem na opakowaniu. Mleczko kokosowe rozpuścić i przestudzić, dodać żółtko, sól, pieprz i wymieszać. Makaron odcedzić na sitku, garnek z powrotem położyć na palniku o małej mocy, rozpuścić olej kokosowy dodać tuńczyka i przeciśnięty przez praskę czosnek, poddusić krótką chwilę. Dodać sos i makaron, trzymać chwilę aż sos zgęstnieje i przełożyć do miseczki. Gotowe :-)
ok. 635 kcal
B: 37g
W: 68g
T: 22g
Składniki:
- ok.100g makaronu (mniej lub więcej jak kto woli, ja użyłam pół na pół makaronu z ryżu czerwonego i białego)
- 1 żółtko
- 60g mleczka kokosowego
- 5g oleju kokosowego/masła klarowanego
- puszka tuńczyka w wodzie
- ząbek czosnku
- sól, pieprz
Makaron ugotować zgodnie z opisem na opakowaniu. Mleczko kokosowe rozpuścić i przestudzić, dodać żółtko, sól, pieprz i wymieszać. Makaron odcedzić na sitku, garnek z powrotem położyć na palniku o małej mocy, rozpuścić olej kokosowy dodać tuńczyka i przeciśnięty przez praskę czosnek, poddusić krótką chwilę. Dodać sos i makaron, trzymać chwilę aż sos zgęstnieje i przełożyć do miseczki. Gotowe :-)
ok. 635 kcal
B: 37g
W: 68g
T: 22g
piątek, 5 lutego 2016
Pomysł na...: tartę z jabłkowo-gruszkową
Jako, że dzisiaj przypadają moje imieniny postanowiłam uraczyć rodzinę jakimś specjalnym ciastem. Ponieważ ja nie jem cukru z wyboru (oczywiście robię wyjątki ;-) ), mama chwilowo nie może, a tata w ogóle już nie powinien, a każdy od czasu do czasu chce sobie pozwolić na jakąś słodką przyjemność jak zwykle spróbowałam przyjść z pomocą i z okazji mojego małego święta (i w tym miejscu chcę pozdrowić i życzyć każdej Agacie wszystkiego co najlepsze!) poeksperymentowałam z moim ulubionym (nie licząc bezy :D) kruchym ciastem. Przepis nie jest niskokaloryczny, ale zdrowy na tyle ile zdrowe może być ciasto :-) Według mnie oczywiście :-)
Składniki na ciasto:
- 250g mąki (u mnie 200g ryżowej i 50g z amarantusa)
- 150g masła klarowanego lub oleju kokosowego w temperaturze pokojowej (u mnie 100g masła i 50g oleju)
- 2 jajka
- 40g ksylitolu
- 1 łyżka budyniu waniliowego/śmietankowego
- łyżeczka proszku do pieczenia
Masło utrzeć z ksylitolem, dodać jajka i znowu zmiksować do połączenia. Dodać przesiane mąki, proszek do pieczenia i budyń, ponownie użyć miksera, następnie wszystko zagnieść ręcznie, tworząc kule, którą należy owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 15 minut, po tym czasie wyciągnąć i wylepić formę do tarty (moja ma średnicę ok. 26cm), ciasta powinien zostać jeszcze dosyć spory kawałek, należy go zawinąć z powrotem w folie i odłożyć do lodówki, naszą tartę podziurawić widelcem i również tam wstawić na ok. 10-15 minut. Następnie wstawić do nagrzanego do 190 stopni piekarnika (opcja góra-dół) i podpiec przez 5 minut.
Nadzienie:
- ok. 6 nie za dużych jabłek
- 1 duża gruszka
- płaska łyżka budyniu waniliowego/śmietankowego
- płaska łyżka mąki ziemniaczanej
- 30g ksylitolu
- 2 łyżki wody
Jabłka i gruszkę obrać, usunąć gniazda nasienne i podzielić na ósemki i włożyć do miski z wodą i sokiem z cytryny (w ten sposób nie ściemnieją). Ksylitol wysypać na patelnie, podlać wodą, kiedy się roztopi dodać owoce, mieszać od czasu do czasu. Mąkę i budyń rozpuścić z odrobiną wody i dodać kiedy jabłka zaczną się już rozpadać, dobrze wymieszać, odstawić do lekkiego przestudzenia. W tym czasie zrobić kruszonkę.
Kruszonka:
- 20g mąki kokosowej
- 20g mąki ryżowej
- 10-20g ksylitolu (lub wg uznania)
- 15-20g oleju kokosowego
Składniki umieścić w misce i zagnieść ręcznie, w razie potrzeby dodać więcej któregoś ze składników w zależności od potrzeby.
Końcowe wykonanie:
Masę jabłkowo-gruszkową umieścić na podpieczonym spodzie i wyrównać, z lodówki wyjąć resztkę ciasta i rozkruszyć razem z naszą kokosową kruszonką. Oprószyć cynamonem i włożyć do piekarnika na ok. 45 minut. Gotowe :-)

1 kawałek z 8:
ok. 414 kcal
B: 4,5g
W: 44,7g
T: 25,7g
Jak Wasz wczorajszy tłusty czwartek ? ;-) Pączki były? Czy trzymaliście "czystą miskę"? :-) Sama nie jadłam, ale też nie potępiam tych którzy pozwolili sobie na co nieco ;-) Mi się to po prostu za bardzo kłóci moim podejściem do żywienia ;-)
Składniki na ciasto:
- 250g mąki (u mnie 200g ryżowej i 50g z amarantusa)
- 150g masła klarowanego lub oleju kokosowego w temperaturze pokojowej (u mnie 100g masła i 50g oleju)
- 2 jajka
- 40g ksylitolu
- 1 łyżka budyniu waniliowego/śmietankowego
- łyżeczka proszku do pieczenia
Masło utrzeć z ksylitolem, dodać jajka i znowu zmiksować do połączenia. Dodać przesiane mąki, proszek do pieczenia i budyń, ponownie użyć miksera, następnie wszystko zagnieść ręcznie, tworząc kule, którą należy owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 15 minut, po tym czasie wyciągnąć i wylepić formę do tarty (moja ma średnicę ok. 26cm), ciasta powinien zostać jeszcze dosyć spory kawałek, należy go zawinąć z powrotem w folie i odłożyć do lodówki, naszą tartę podziurawić widelcem i również tam wstawić na ok. 10-15 minut. Następnie wstawić do nagrzanego do 190 stopni piekarnika (opcja góra-dół) i podpiec przez 5 minut.
Nadzienie:
- ok. 6 nie za dużych jabłek
- 1 duża gruszka
- płaska łyżka budyniu waniliowego/śmietankowego
- płaska łyżka mąki ziemniaczanej
- 30g ksylitolu
- 2 łyżki wody
Jabłka i gruszkę obrać, usunąć gniazda nasienne i podzielić na ósemki i włożyć do miski z wodą i sokiem z cytryny (w ten sposób nie ściemnieją). Ksylitol wysypać na patelnie, podlać wodą, kiedy się roztopi dodać owoce, mieszać od czasu do czasu. Mąkę i budyń rozpuścić z odrobiną wody i dodać kiedy jabłka zaczną się już rozpadać, dobrze wymieszać, odstawić do lekkiego przestudzenia. W tym czasie zrobić kruszonkę.
Kruszonka:
- 20g mąki kokosowej
- 20g mąki ryżowej
- 10-20g ksylitolu (lub wg uznania)
- 15-20g oleju kokosowego
Składniki umieścić w misce i zagnieść ręcznie, w razie potrzeby dodać więcej któregoś ze składników w zależności od potrzeby.
Końcowe wykonanie:
Masę jabłkowo-gruszkową umieścić na podpieczonym spodzie i wyrównać, z lodówki wyjąć resztkę ciasta i rozkruszyć razem z naszą kokosową kruszonką. Oprószyć cynamonem i włożyć do piekarnika na ok. 45 minut. Gotowe :-)
1 kawałek z 8:
ok. 414 kcal
B: 4,5g
W: 44,7g
T: 25,7g
Jak Wasz wczorajszy tłusty czwartek ? ;-) Pączki były? Czy trzymaliście "czystą miskę"? :-) Sama nie jadłam, ale też nie potępiam tych którzy pozwolili sobie na co nieco ;-) Mi się to po prostu za bardzo kłóci moim podejściem do żywienia ;-)
poniedziałek, 1 lutego 2016
Pomysł na: potreningowe daktylowe trufle
Dzisiaj pomysł na przekąskę potreningową, albo zdrowy prezent :-) W końcu zbliżają się walentynki! :-) Podaje w dwóch formach przygotowania, w smaku oczywiście zbytni się nie różniły, może bardziej w konsystencji. Miałam wrażenie, że te z przepisu nr 2 były bardziej miękkie :-)
W obydwu przypadkach można obtoczyć trufle w wiórkach lub kakao, ale moim zdaniem nie jest to konieczne, bez posypki też wyglądają ładnie :-)
Składniki:
- 100g suszonych daktyli
- 15g kakao
- 10g mąki kokosowej
- 10g płatków owsianych
- 5 g oleju kokosowego
Daktyle zalać wrzątkiem, przykryć i odstawić na 10 minut. Po tym czasie zmiksować na gładką masę, dodać kakao, mąkę, płatki oraz roztopiony olej kokosowy, wymieszać. Ulepić 8 niedużych kulek i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinę. Gotowe :-)
1 kulka:
ok. 52 kcal
B: 1g
W: 8,6g
T: 1,5g
Składniki:
-200g suszonych daktyli
-30g kakao
-30g mąki kokosowej
-30g oleju kokosowego
Daktyle włożyć do garnka i zalać wodą tak, żeby całe były zakryte, gotować aż woda wyparuje, a z owoców zrobi się papka. Zblendować powstałą masę. Do jeszcze ciepłej dodać olej kokosowy i mieszać aż do całkowitego jego rozpuszczenia, dodać kakao i mąkę i ponownie dokładnie wymieszać. Uformować ok. 20 niedużych kulek i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinę.
Gotowe :-)

1 kulka:
ok. 50 kcal
B: 0,5g
W: 6,8g
T: 2,3g
W obydwu przypadkach można obtoczyć trufle w wiórkach lub kakao, ale moim zdaniem nie jest to konieczne, bez posypki też wyglądają ładnie :-)
Składniki:
- 100g suszonych daktyli
- 15g kakao
- 10g mąki kokosowej
- 10g płatków owsianych
- 5 g oleju kokosowego
Daktyle zalać wrzątkiem, przykryć i odstawić na 10 minut. Po tym czasie zmiksować na gładką masę, dodać kakao, mąkę, płatki oraz roztopiony olej kokosowy, wymieszać. Ulepić 8 niedużych kulek i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinę. Gotowe :-)
1 kulka:
ok. 52 kcal
B: 1g
W: 8,6g
T: 1,5g
Składniki:
-200g suszonych daktyli
-30g kakao
-30g mąki kokosowej
-30g oleju kokosowego
Daktyle włożyć do garnka i zalać wodą tak, żeby całe były zakryte, gotować aż woda wyparuje, a z owoców zrobi się papka. Zblendować powstałą masę. Do jeszcze ciepłej dodać olej kokosowy i mieszać aż do całkowitego jego rozpuszczenia, dodać kakao i mąkę i ponownie dokładnie wymieszać. Uformować ok. 20 niedużych kulek i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinę.
Gotowe :-)
1 kulka:
ok. 50 kcal
B: 0,5g
W: 6,8g
T: 2,3g
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Pomysł na...: ciasto kokosowe
Zaraz zbieram się na siłownie, więc na szybko wrzucam dla Was przepis, który niedawno "popełniłam", kiedy miałam ochotę na deser do mojego śniadania B+T. Dalej pozostaje w kokosowym klimacie :-)
Składniki:
- 100g mąki kokosowej
- 3 jajka
- 60g mleczka kokosowego
- 40g oleju kokosowego
- 40g odżywki białkowej
- 40g ksylitolu
- 15g lnu odtłuszczonego (można pominąć:) )
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)
- woda
Mleczko kokosowe rozpuścić. Wymieszać ze sobą wszystkie składniki, a następnie dodać wody do uzyskanie gęstej, płynnej konsystencji. Przelać ciasto do formy i piec w 180 stopniach ok. 35-40 minut. Gotowe :-)

Makro 1 kawałka (podzieliłam na 8):
ok. 179 kcal
B: 7,7g
W: 6,6g
T: 14,4g
A teraz czas ruszyć tyłek! :-)
Składniki:
- 100g mąki kokosowej
- 3 jajka
- 60g mleczka kokosowego
- 40g oleju kokosowego
- 40g odżywki białkowej
- 40g ksylitolu
- 15g lnu odtłuszczonego (można pominąć:) )
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)
- woda
Mleczko kokosowe rozpuścić. Wymieszać ze sobą wszystkie składniki, a następnie dodać wody do uzyskanie gęstej, płynnej konsystencji. Przelać ciasto do formy i piec w 180 stopniach ok. 35-40 minut. Gotowe :-)
Makro 1 kawałka (podzieliłam na 8):
ok. 179 kcal
B: 7,7g
W: 6,6g
T: 14,4g
A teraz czas ruszyć tyłek! :-)
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Pomysł na... : kokoswy omlet (B+T)
Od niedawna przestawiłam się na śniadania białkowo-tłuszczowe. Zazwyczaj dzień zaczynam jajecznicą, bo tak najprościej, a poza tym ją uwielbiam ;-) Ale raz na jakiś czas mam ochotę na śniadanie "po staremu" czyli w słodkiej wersji, w takiej chwili z pomocą przychodzi omlet :-)
Składniki:
2 białka
1 żółtko
15g odżywki białkowej
30g mąki kokosowej
20g wiórek kokosowych
30g mleczka kokosowego
woda
Białka ubić, w oddzielnej misce połączyć żółtko z mąką, wiórkami, odżywką i już rozpuszczonym mleczkiem kokosowym, dodać trochę wody do uzyskania gęstej jednolitej konsystencji. Dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać. Piec w 180 stopniach ok. 12-15 minut. Gotowe :-)
Polewa:
1 żółtko
1/2 łyżeczki erytrolu/ksyliotlu
5g odżywki
łyżeczka kakao/cynamonu/przyprawy do piernika co kto woli :-)
woda
Żółtko utrzeć z wybranym słodzikiem, dodać odżywkę i przyprawę delikatnie wymieszać, jeżeli jest zbyt gęste dodać wody do uzyskania pożądanej konsystencji. Polać omleta i gotowe :-)
Składniki:
2 białka
1 żółtko
15g odżywki białkowej
30g mąki kokosowej
20g wiórek kokosowych
30g mleczka kokosowego
woda
Białka ubić, w oddzielnej misce połączyć żółtko z mąką, wiórkami, odżywką i już rozpuszczonym mleczkiem kokosowym, dodać trochę wody do uzyskania gęstej jednolitej konsystencji. Dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać. Piec w 180 stopniach ok. 12-15 minut. Gotowe :-)
Polewa:
1 żółtko
1/2 łyżeczki erytrolu/ksyliotlu
5g odżywki
łyżeczka kakao/cynamonu/przyprawy do piernika co kto woli :-)
woda
Żółtko utrzeć z wybranym słodzikiem, dodać odżywkę i przyprawę delikatnie wymieszać, jeżeli jest zbyt gęste dodać wody do uzyskania pożądanej konsystencji. Polać omleta i gotowe :-)
niedziela, 3 stycznia 2016
Pomysł na... : jaglane naleśniki
Dawno mnie tu nie było, za co przepraszam. Jakoś tak mi szybko przeleciał ten grudzień... Więc moje spóźnione życzenia noworoczne :-) Oby ten rok był jak najlepszy dla Was! :-)
U mnie kilka zmian, głównie w sferze odżywiania. Jak wcześniej pisałam od stycznia przechodzę na redukcję, ale tym razem nie zabrałam się do tego sama :-) Ale o tym napiszę może innym razem :-)
A teraz przepis, który jest idealny jak i na słodko jak i na wytrawnie (użyłam go do zrobienia wigilijnych krokietów dla mamy ;-) )
Składniki (na ok 4 sztuki):
-50g mąki jaglanej
-150 ml mleka lub wody
-jajko
-odrobina oleju kokosowego (do smażenia)
Mąkę, mleko i jajko ze sobą wymieszać, odstawić na chwilę. Wylewać ciasto na dobrze rozgrzaną patelnie, delikatnie posmarowaną olejem kokosowym. Smażyć pod przykryciem na średnim ogniu do ścięcia ciasta z wierzchu, przewrócić naleśnika na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilę. Gotowe :-)
U mnie kilka zmian, głównie w sferze odżywiania. Jak wcześniej pisałam od stycznia przechodzę na redukcję, ale tym razem nie zabrałam się do tego sama :-) Ale o tym napiszę może innym razem :-)
A teraz przepis, który jest idealny jak i na słodko jak i na wytrawnie (użyłam go do zrobienia wigilijnych krokietów dla mamy ;-) )
Składniki (na ok 4 sztuki):
-50g mąki jaglanej
-150 ml mleka lub wody
-jajko
-odrobina oleju kokosowego (do smażenia)
Mąkę, mleko i jajko ze sobą wymieszać, odstawić na chwilę. Wylewać ciasto na dobrze rozgrzaną patelnie, delikatnie posmarowaną olejem kokosowym. Smażyć pod przykryciem na średnim ogniu do ścięcia ciasta z wierzchu, przewrócić naleśnika na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilę. Gotowe :-)
piątek, 4 grudnia 2015
Pomysł na... deser: sernik z musem truskawkowym na spodzie owsianym
Na siłowni mi się spodobało, teraz mam zakwasy w rękach ;-) Lubię to uczucie :-) Jeszcze planuję jedną małą zmianę, ale o niej powiem jak już wszystko ogarnę :-)
Ostatnio bierze mnie na kuchenne eksperymenty, szczególnie jeśli chodzi o słodkości :-)
Święta się zbliżają, więc czas na różnego rodzaju ciasta i ciasteczka właśnie się rozpoczyna :-) Za mną chodził jakiś smaczny sernik, a że kupnych nie jem to postawiłam zrobić sama zrobić zdrowszą wersje :-)

Składniki:
Spód:
- 60g masła klarowanego
- żółtko
- 80g płatków owsianych
- 30g mąki ryżowej
- 2 łyżki ksylitolu
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa serowa:
- 500g twarogu półtłustego
- 250g ricotty
- 100g ksylitolu
- budyń śmietankowy lub waniliowy bez cukru (proszek)
- jajko
Mus:
- 200g mrożonych truskawek
- łyżka ksylitolu
Masło utrzeć z żółtkiem, dodać płatki, mąkę, proszek do pieczenia i ksylitol, zagnieść ciasto. Tortownice wyłożoną papierem do pieczenia powyklejać powstałą masą. Piec w 180 stopniach ok. 12-15 minut.
Twaróg, ricottę, budyń i ksylitol z miksować razem, dodać jajko i ponownie zmiksować. Wylać na podpieczony spód.
Truskawki z ksylitolem zblendować. Łyżeczką wykładać na serową masę w małych odstępach, następnie widelczykiem lub wykałaczką robić szlaczki. Włożyć do piekarnika na ok. 30 minut do ścięcia. Wyciągnąć do przestudzenia. Gotowe :-)
Kawałek ok. 231 kcal (podzieliłam na 11)
B: 14g
W: 22g
T: 11g
Ostatnio bierze mnie na kuchenne eksperymenty, szczególnie jeśli chodzi o słodkości :-)
Święta się zbliżają, więc czas na różnego rodzaju ciasta i ciasteczka właśnie się rozpoczyna :-) Za mną chodził jakiś smaczny sernik, a że kupnych nie jem to postawiłam zrobić sama zrobić zdrowszą wersje :-)
Składniki:
Spód:
- 60g masła klarowanego
- żółtko
- 80g płatków owsianych
- 30g mąki ryżowej
- 2 łyżki ksylitolu
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa serowa:
- 500g twarogu półtłustego
- 250g ricotty
- 100g ksylitolu
- budyń śmietankowy lub waniliowy bez cukru (proszek)
- jajko
Mus:
- 200g mrożonych truskawek
- łyżka ksylitolu
Masło utrzeć z żółtkiem, dodać płatki, mąkę, proszek do pieczenia i ksylitol, zagnieść ciasto. Tortownice wyłożoną papierem do pieczenia powyklejać powstałą masą. Piec w 180 stopniach ok. 12-15 minut.
Twaróg, ricottę, budyń i ksylitol z miksować razem, dodać jajko i ponownie zmiksować. Wylać na podpieczony spód.
Truskawki z ksylitolem zblendować. Łyżeczką wykładać na serową masę w małych odstępach, następnie widelczykiem lub wykałaczką robić szlaczki. Włożyć do piekarnika na ok. 30 minut do ścięcia. Wyciągnąć do przestudzenia. Gotowe :-)
Kawałek ok. 231 kcal (podzieliłam na 11)
B: 14g
W: 22g
T: 11g
poniedziałek, 30 listopada 2015
Pomysł na... obiad: pieczona makrela
Przepraszam za chwilowy brak odzewu! Zaraz zabieram się za nadrobienie wszystkich blogowych zaległości :-)
Andrzejkowy weekend spędziłam na wyjeździe :-) Z siostrą, jej chłopakiem i jej psem pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby :-) Nawet śnieg był! W Szklarskiej stok nie nie był czynny, więc wybraliśmy się w sobotę do Karpacza, żeby chłopak siostry mógł pozjeżdżać, a my w tym czasie poszłyśmy napić się grzańca (ja) i herbaty(ona), a następnie na spacer :-)
W niedziele już wracaliśmy, ale postanowiliśmy zatrzymać się na jarmarku świątecznym we Wrocławiu, oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie zaczęła szukać jakiś zdrowych nowości, więc wróciłam z nowymi przyprawami do wypróbowania :D Między innymi czubrycą, którą wykorzystałam do dzisiejszej makreli :-)
Ale wstyd, przepraszam za tą naklejkę z ceną! :P
I na koniec obiecane zdjęcia legginsów i mej osoby, która trochę przytyła, ale się nie przejmuję, bo zima jest, a od 1 grudnia tj. jutra zaczyna chodzić na siłownie (na pierwsze zajęcia nawet dostanę trenera za darmo):D Więc trzymajcie kciuki! Jakieś rady ? :D (żeby nie było ogólnie to już kiedyś chodziłam, ale nigdy na te wszystkie sprzęty, tylko na bieżnie, rowerki i zajęcia grupowe)
#płaskodupie #levelhard #kiedyśbędzielepiej
Jak już kiedyś wspominałam ten pokój to przechowalnia wszystkiego i moje miejsce do ćwiczeń, więc przepraszam za bałagan :O
Składniki:
- świeża makrela (moja była już nacięta i wypatroszona)
- przyprawy: pieprz, sól, czubryca, majeranek
- 100-150g ziemniaków
- łyżeczka oleju kokosowego
Nacinamy skórkę makreli po bokach w paski (ja zapomniałam, więc tak dobrze nie przeszła przyprawami), nacieramy przyprawami z wierzchu i w środku ryby. Ziemniaczki kroimy wg upodobań, smarujemy olejem kokosowym, obsypujemy solą i pieprzem (dodałam jeszcze pomidory z bazylią) i mieszamy aż dobrze pokryją się przyprawami. Ziemniaczki i makrelę kładziemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 25-30 minut. Gotowe :-)
Jak widać moja ryba była spora ;-) Więc pół zjadłam na obiad, a drugą część zostawiłam na kolację ;-)
środa, 25 listopada 2015
Pomysł na... deser: Jednoporcjowy serniczek pomarańczowy
Ostatnio poprzychodziły do mnie paczki z zawartością, którą już od dawna chciałam przetestować :-)
1.
Przepis
Składniki:
- 200g twarogu półtłustego
- 1 jajko
- 50g jogurtu naturalnego
- łyżka mąki ryżowej
- coś do posłodzenia: stewia, erytrol, ksylitol
- 1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
- 1 czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
Oddzielamy żółtko od białka, białko ubijamy na sztywną pianę, dosypujemy łyżkę mąki i miksujemy jeszcze przez chwilę. Do żółtka dodajemy twaróg, jogurt, słodzik, aromat i blendujemy, następnie dorzucamy skórkę pomarańczową i mieszamy. Delikatnie łączymy powstałą masę z pianą z białka. Przekładamy do foremki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 15 minut. Gotowe :-)
Ok. 406 kcal
B: 43 g
W: 26 g
T: 15 g
1.
Przesyłka od GymHero czyli shaker, którego w ogóle nie posiadałam i musiałam mieszać białko w szklance :P I legginsy za którymi się naczekałam tyle, że prawie o nich zapomniałam, ale już są i do tego jakie piękne <3 i komplet motywujących wlepek w prezencie :-)
2.
I przesyłka od DrPelc, która była bardzo sprawna :-) Zamówiłam: płatki amarantusowe, płatki teff, płatki drożdżowe, morwę białą suszoną (którą kocham <3), papaje suszoną, erytrol i w prezencie dostałam malutką paczuszkę chia :-)
Ahh Ci kurierzy to mają moc poprawy nastroju o 100% :-)
Przepis
Składniki:
- 200g twarogu półtłustego
- 1 jajko
- 50g jogurtu naturalnego
- łyżka mąki ryżowej
- coś do posłodzenia: stewia, erytrol, ksylitol
- 1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
- 1 czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
Oddzielamy żółtko od białka, białko ubijamy na sztywną pianę, dosypujemy łyżkę mąki i miksujemy jeszcze przez chwilę. Do żółtka dodajemy twaróg, jogurt, słodzik, aromat i blendujemy, następnie dorzucamy skórkę pomarańczową i mieszamy. Delikatnie łączymy powstałą masę z pianą z białka. Przekładamy do foremki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 15 minut. Gotowe :-)
Ok. 406 kcal
B: 43 g
W: 26 g
T: 15 g
sobota, 21 listopada 2015
Pomysł na... obiad: bezglutenowa oszukana fit pizza
Ostatnio dorobiłam się nowego uzależnienia, nie chcąc zjeść czekolady zaczęłam szukać po kuchni czegoś w zastępstwie i po otworzeniu lodówki mój wzrok padł na marchew... Od 1,5 tygodnia codziennie chrupie marchewkę. Królik Bugs nie miał by ze mną szans, jeszcze trochę, a moja skóra zacznie zmieniać kolor :P - serio w podstawówce piłam dużo soku marchewkowego i zrobiłam się, no cóż... bardziej żółta? Nic, lepiej być żółtym niż jeść za dużo czekolady, prawda? ;P
A teraz przepis. Może prawdziwa pizza to nie jest, ale u mnie zdała egzamin jako oszukańcze zastępstwo ;-)
Składniki:
- 3 jajka
- 60g mąki ryżowej
- szczypta soli
- 50g mozzarelli
- sos pomidorowy
- ulubione dodatki
Żółtka oddzielić od białek, białka ubić z solą, dodać mąkę i żółtka, zmiksować. Umieścić w formie i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i trzymać aż wierzch się zetnie, wyciągnąć posmarować sosem, dodać ser i dodatki, włożyć na kolejne 8-10 minut. Posypać ziołami. Gotowe :-)
Dla pizzy bez dodatków:
ok. 575 kcal
B: 34g
W: 53g
T: 25g
A teraz przepis. Może prawdziwa pizza to nie jest, ale u mnie zdała egzamin jako oszukańcze zastępstwo ;-)
Składniki:
- 3 jajka
- 60g mąki ryżowej
- szczypta soli
- 50g mozzarelli
- sos pomidorowy
- ulubione dodatki
Żółtka oddzielić od białek, białka ubić z solą, dodać mąkę i żółtka, zmiksować. Umieścić w formie i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i trzymać aż wierzch się zetnie, wyciągnąć posmarować sosem, dodać ser i dodatki, włożyć na kolejne 8-10 minut. Posypać ziołami. Gotowe :-)
Dla pizzy bez dodatków:
ok. 575 kcal
B: 34g
W: 53g
T: 25g
poniedziałek, 16 listopada 2015
Przepis na... deser: batoniki owsiane z truskawkami
Ostatnio znalazłam w domu hantle, więc teraz mogę i je włączyć w moje ćwiczenia :D Może w końcu dorobię się tego bicka :P Postanowiłam się też bardziej skupić na pośladkach, ale zobaczymy co z tego wyjdzie ;-)
Trzeci tydzień wyzwania zaczyna się dzisiaj, chyba mi ręce odpadną ;-) Mam wrażenie, że to dla mnie nigdy nie stanie się łatwiejsze :P
Ostatnio mnie wzięło trochę na eksperymenty, więc już mam parę przepisów w zapasie :-)
Takie w sumie ciacho-batonik :-) Można zapakować ze sobą lub zjeść rano polane np. sosem jogurtowym(u mnie jogurt z WPC).
Składniki:
- 1 jabłko
- 1 banan
- 1 jajko
- łyżeczka oleju kokosowego
- łyżeczka cynamonu
- 120g płatków owsianych
- 20g amarantusa ekspandowanego
- 100g mrożonych truskawek
- 60g erytrolu
- 30g mąki kokosowej
- 20g siemienia lnianego
Piekarnik nagrzewamy do ok.180 stopni. Jabłko obieramy i ścieramy na mus, banana rozgniatamy i mieszamy ze sobą. Dodajemy jajko i olej kokosowy. W osobnej misce mieszamy ze sobą płatki, amarantusa, erytrol, mąkę kokosową, siemię i cynamon. Truskawek nie rozmrażamy, kroimy na ćwiartki i dodajemy do suchych składników, mieszamy. Łączymy ze sobą zawartości obu misek i odstawiamy na chwilę aż płatki napęcznieją, następnie wykładamy masę do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika na ok 30 minut. Masa ma być dobrze ścięta. Ciasto zostawiamy do całkowitego ostygnięcia. Następnie wyjmujemy je i kroimy nasze batoniki. Gotowe :-)

1 batonik(podzieliłam na 9) :
ok. 112,4 kcal
B: 4,1g
W: 15,2g
T: 3,9g
Trzeci tydzień wyzwania zaczyna się dzisiaj, chyba mi ręce odpadną ;-) Mam wrażenie, że to dla mnie nigdy nie stanie się łatwiejsze :P
Ostatnio mnie wzięło trochę na eksperymenty, więc już mam parę przepisów w zapasie :-)
Takie w sumie ciacho-batonik :-) Można zapakować ze sobą lub zjeść rano polane np. sosem jogurtowym(u mnie jogurt z WPC).
Składniki:
- 1 jabłko
- 1 banan
- 1 jajko
- łyżeczka oleju kokosowego
- łyżeczka cynamonu
- 120g płatków owsianych
- 20g amarantusa ekspandowanego
- 100g mrożonych truskawek
- 60g erytrolu
- 30g mąki kokosowej
- 20g siemienia lnianego
Piekarnik nagrzewamy do ok.180 stopni. Jabłko obieramy i ścieramy na mus, banana rozgniatamy i mieszamy ze sobą. Dodajemy jajko i olej kokosowy. W osobnej misce mieszamy ze sobą płatki, amarantusa, erytrol, mąkę kokosową, siemię i cynamon. Truskawek nie rozmrażamy, kroimy na ćwiartki i dodajemy do suchych składników, mieszamy. Łączymy ze sobą zawartości obu misek i odstawiamy na chwilę aż płatki napęcznieją, następnie wykładamy masę do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika na ok 30 minut. Masa ma być dobrze ścięta. Ciasto zostawiamy do całkowitego ostygnięcia. Następnie wyjmujemy je i kroimy nasze batoniki. Gotowe :-)
1 batonik(podzieliłam na 9) :
ok. 112,4 kcal
B: 4,1g
W: 15,2g
T: 3,9g
wtorek, 10 listopada 2015
Pomysł na... deser: bezglutenowe ciasto czekoladowe z cukinią
Długo zastanawiałam się nad rozkładem makro, ale w końcu zdecydowałam za dużo nie mieszać i postawiłam na 110-120g białka, 50-60g tłuszczu i resztę węglowodanów ;-) W razie potrzeb będę zmieniać ;-)
A teraz o ćwiczeniach ;-) Robię je w domu, korzystam z internetu dla inspiracji i układam sobie sama trening i oczywiście robię ćwiczenia zadane przez mojego rehabilitanta ;-) I tak 5-6 razy w tygodniu + teraz jeszcze dodatkowo push-up challenge, już drugi tydzień :-)
Przez kontuzje na razie muszę odpuścić bieganie czy skakanie, ale mam pozwolenie na rower, co latem wykorzystałam i od niedawna znowu mogę wsiadać na konie ;-) Kiedyś jeździłam codziennie, po parę koni, teraz jeżdżę nieregularnie (jeszcze!), jak mam okazję i czuję się dobrze :-)
Zaczęłam w gimnazjum, jak każdy nie wiedziałam o tym zbyt wiele, koleżanka zaczynała to ja też chciałam ;-) To jest bardzo przyjemny sport, ale nie jest aż taki prosty jakby się wydawało, niektórym przychodzi to szybciej innym wolniej, najważniejsze jak we wszystkim to się nie poddawać. Złapanie równowagi jest tu najważniejsze, trzeba się zgrać ze zwierzęciem, a mięśnie na początku potrafią odmówić współpracy, uwierzcie mi nawet jeżeli człowiek jest w treningu i mam tu na myśli prawdziwego sportowca, to wcale nie znaczy, że on wsiądzie i mu się wszystko uda, bo nagle okazuję się, że tu mięśnie pracują jakby inaczej. Niby proste wstaje, siadam, napinam i rozluźniam, a jednak trzeba się wczuć, więc jeżeli ktoś ma ochotę to nie ma co się zrażać tylko próbować, bo to jest zajęcie, które może dać naprawdę dużo radości, bo oprócz tego, że jesteśmy aktywni to dostajemy do towarzystwa naprawdę świetnego nauczyciela ;-) Nic tak nie uczy cierpliwości, systematyczności i odpowiedzialności jak zwierzak, a koń to już chyba w szczególności :-)
A teraz przepis :-)
Ciasto wyszło mięciutkie i wilgotne :-) Według domowników pyszne, ja również nie narzekam, zjadłam 3 kawałki na śniadanie ;-)
Składniki:
- ok. 300-350g drobno startej cukinii (1 duża)
- 160g szklanka mąki ryżowej
- 50g kakao
- 80g erytrolu
- 2 jajka
- ok.150g musu jabłkowo-gruszkowego (może być też po prostu jabłkowy, ja miałam tylko 1 małe jabłko, więc dałam też gruszkę:) może być też kupny)
- ok.80-100g jogurtu naturalnego
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 3/4 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- szczypta soli
W jednej misce dokładnie mieszamy ze sobą mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. W drugiej łączymy jajka, erytrol, mus, jogurt i szczyptę soli. Dodajemy mokre sładniki do suchych, mieszamy, dokładamy cukinię i ponownie mieszamy. Powstałą masę przekładamy do keksówki i pieczmy w nagrzanym do ok. 170 stopni piekarniku przez 30-40 minut. Wyłączmy piekarnik i nie wyciągamy, zostawiamy ciasto na jeszcze ok. 10 minut. Po tym czasie wyciągamy do przetygnięcia i gotowe :-)
Można oczywiście użyć innego słodzika ;-)
Makro dla 1 kawałka (podzieliłam na 10):
ok. 109 kcal
B: 4,3g
W: 18,6g
T: 1,9g
A teraz o ćwiczeniach ;-) Robię je w domu, korzystam z internetu dla inspiracji i układam sobie sama trening i oczywiście robię ćwiczenia zadane przez mojego rehabilitanta ;-) I tak 5-6 razy w tygodniu + teraz jeszcze dodatkowo push-up challenge, już drugi tydzień :-)
Przez kontuzje na razie muszę odpuścić bieganie czy skakanie, ale mam pozwolenie na rower, co latem wykorzystałam i od niedawna znowu mogę wsiadać na konie ;-) Kiedyś jeździłam codziennie, po parę koni, teraz jeżdżę nieregularnie (jeszcze!), jak mam okazję i czuję się dobrze :-)
Zaczęłam w gimnazjum, jak każdy nie wiedziałam o tym zbyt wiele, koleżanka zaczynała to ja też chciałam ;-) To jest bardzo przyjemny sport, ale nie jest aż taki prosty jakby się wydawało, niektórym przychodzi to szybciej innym wolniej, najważniejsze jak we wszystkim to się nie poddawać. Złapanie równowagi jest tu najważniejsze, trzeba się zgrać ze zwierzęciem, a mięśnie na początku potrafią odmówić współpracy, uwierzcie mi nawet jeżeli człowiek jest w treningu i mam tu na myśli prawdziwego sportowca, to wcale nie znaczy, że on wsiądzie i mu się wszystko uda, bo nagle okazuję się, że tu mięśnie pracują jakby inaczej. Niby proste wstaje, siadam, napinam i rozluźniam, a jednak trzeba się wczuć, więc jeżeli ktoś ma ochotę to nie ma co się zrażać tylko próbować, bo to jest zajęcie, które może dać naprawdę dużo radości, bo oprócz tego, że jesteśmy aktywni to dostajemy do towarzystwa naprawdę świetnego nauczyciela ;-) Nic tak nie uczy cierpliwości, systematyczności i odpowiedzialności jak zwierzak, a koń to już chyba w szczególności :-)
Wrzesień 2012
Jeżeli jesteście zainteresowani tym tematem i chcielibyście się czegoś dowiedzieć, to piszcie, a ja postaram się coś konstruktywnego o tym później napisać, bo sama nie widziała w sumie od czego tu zacząć ;-) :O
A teraz przepis :-)
Ciasto wyszło mięciutkie i wilgotne :-) Według domowników pyszne, ja również nie narzekam, zjadłam 3 kawałki na śniadanie ;-)
Składniki:
- ok. 300-350g drobno startej cukinii (1 duża)
- 160g szklanka mąki ryżowej
- 50g kakao
- 80g erytrolu
- 2 jajka
- ok.150g musu jabłkowo-gruszkowego (może być też po prostu jabłkowy, ja miałam tylko 1 małe jabłko, więc dałam też gruszkę:) może być też kupny)
- ok.80-100g jogurtu naturalnego
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 3/4 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- szczypta soli
W jednej misce dokładnie mieszamy ze sobą mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. W drugiej łączymy jajka, erytrol, mus, jogurt i szczyptę soli. Dodajemy mokre sładniki do suchych, mieszamy, dokładamy cukinię i ponownie mieszamy. Powstałą masę przekładamy do keksówki i pieczmy w nagrzanym do ok. 170 stopni piekarniku przez 30-40 minut. Wyłączmy piekarnik i nie wyciągamy, zostawiamy ciasto na jeszcze ok. 10 minut. Po tym czasie wyciągamy do przetygnięcia i gotowe :-)
Można oczywiście użyć innego słodzika ;-)
Makro dla 1 kawałka (podzieliłam na 10):
ok. 109 kcal
B: 4,3g
W: 18,6g
T: 1,9g
Wersja śniadaniowa z serkiem naturalnym :-)
czwartek, 5 listopada 2015
Pomysł na... obiad
Ostatnio myślałam nad zmianą na blogu, rozpisywanie tu całych jadłospisów, chociaż bardzo mi pomogło, stało się trochę męczące, zresztą co interesującego w tym, że ktoś 2 razy w tygodniu wrzuci swój jadłospis? :P
Pewnie od czasu do czasu pojawi się tu jakiś zrzut zdjęć mojego jedzenia, ale teraz myślałam, żeby zacząć pisać przepisy czy raczej pomysły na jakieś dania czy desery... Co wy na to ? :-) Najczęściej byłyby to jakieś szybkie przepisy, bo kto ma ochotę cały dzień stać przy garach ? :-)
Oprócz tego pewnie pojawią się jakieś inne wpisy na temat mojego odżywiania czy moich planów związanych z dietą ;-) Ale to nic nowego. Zobaczymy jak będzie, od przyszłego tygodnia zaczynam zwiększać aż dojdę do 1900kcal i zobaczę czy zwiększyć jeszcze czy utrzymać :-) Jeszcze zastanawiam się nad makro, ale jak się już zdecyduje jak będzie ono wyglądało to się tym podzielę ;-)
Pomysł na obiad:
Makaron z łososiem, szpinakiem i kozim serkiem
Składniki:
-80g makaronu spaghetti
-100g wędzonego łososia
-100g mrożonego szpinaku
-czosnek
-60g koziego serka-twarożku (ja kupiłam w Lidlu)
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Szpinak rozmrażamy, wrzucamy na patelnie, dodajemy czosnek i przyprawy, mieszamy następnie dodajemy serek i ponownie mieszamy. Dorzucamy makaron, łączymy z resztą składników. Na koniec dokładamy łososia, mieszamy i dusimy wszystko na małym ogniu przez jakieś 2-3 minuty. Gotowe :-)
Chcecie też mieć rozpisane makro ?
Czy uważacie to za zbędne?
ok. 552 kcal
B: 40 g
W: 61 g
T: 16 g

Pewnie od czasu do czasu pojawi się tu jakiś zrzut zdjęć mojego jedzenia, ale teraz myślałam, żeby zacząć pisać przepisy czy raczej pomysły na jakieś dania czy desery... Co wy na to ? :-) Najczęściej byłyby to jakieś szybkie przepisy, bo kto ma ochotę cały dzień stać przy garach ? :-)
Oprócz tego pewnie pojawią się jakieś inne wpisy na temat mojego odżywiania czy moich planów związanych z dietą ;-) Ale to nic nowego. Zobaczymy jak będzie, od przyszłego tygodnia zaczynam zwiększać aż dojdę do 1900kcal i zobaczę czy zwiększyć jeszcze czy utrzymać :-) Jeszcze zastanawiam się nad makro, ale jak się już zdecyduje jak będzie ono wyglądało to się tym podzielę ;-)
Pomysł na obiad:
Makaron z łososiem, szpinakiem i kozim serkiem
Składniki:
-80g makaronu spaghetti
-100g wędzonego łososia
-100g mrożonego szpinaku
-czosnek
-60g koziego serka-twarożku (ja kupiłam w Lidlu)
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Szpinak rozmrażamy, wrzucamy na patelnie, dodajemy czosnek i przyprawy, mieszamy następnie dodajemy serek i ponownie mieszamy. Dorzucamy makaron, łączymy z resztą składników. Na koniec dokładamy łososia, mieszamy i dusimy wszystko na małym ogniu przez jakieś 2-3 minuty. Gotowe :-)
Chcecie też mieć rozpisane makro ?
Czy uważacie to za zbędne?
ok. 552 kcal
B: 40 g
W: 61 g
T: 16 g
środa, 21 października 2015
przepis na proteinowe kokosanki
Nie dodawałam tego wcześniej, bo przepis jest strasznie banalny ;-) Ale czasem najprostsze rozwiązanie to te najlepsze!;-)
Przepis na proteinowe kokosanki:
Składniki na 1 porcje tj. ok 5 sztuk:
40g wiórek kokosowych
30g WPC
białko jaja kurzego
Wystarczy wszystko ze sobą wymieszać, białka ubijać nie trzeba, uformować kulki (ja użyłam do tego łyżki do lodów), wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec do zezłocenia ok.10-12 minut. Smacznego :-)
Przepis na proteinowe kokosanki:
Składniki na 1 porcje tj. ok 5 sztuk:
40g wiórek kokosowych
30g WPC
białko jaja kurzego
Wystarczy wszystko ze sobą wymieszać, białka ubijać nie trzeba, uformować kulki (ja użyłam do tego łyżki do lodów), wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec do zezłocenia ok.10-12 minut. Smacznego :-)
niedziela, 18 października 2015
3 dni + przepis na bezglutenowe babeczki bananowe
Składniki:
2 nie za duże banany ok. 160g
40g mąki ryżowej
30g WPC
jajko
rozpuszczone masło klarowane ok.15g
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej (albo bezglutenowy proszek do pieczenia, ale mi się akurat skończył)
słodzik (można pominąć)
Banany rozgniatamy, mieszamy z resztą składników, przekładamy do formy. Pieczemy ok 15-20 min w 180 stopniach.
2 nie za duże banany ok. 160g
40g mąki ryżowej
30g WPC
jajko
rozpuszczone masło klarowane ok.15g
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej (albo bezglutenowy proszek do pieczenia, ale mi się akurat skończył)
słodzik (można pominąć)
Banany rozgniatamy, mieszamy z resztą składników, przekładamy do formy. Pieczemy ok 15-20 min w 180 stopniach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


